12 lat i nadal wszystko zaczyna się od rozmowy

W kwietniu skończyliśmy 12 lat. Co w teorii brzmi jak moment na radość,  przemówienie i wzruszenia

Autor:

W kwietniu skończyliśmy 12 lat. Co w teorii brzmi jak moment na radość,  przemówienie i wzruszenia. W praktyce: była radość, były rozmowy i było Olivia Garden, które skutecznie zrobiło za scenografię do naszego małego „we’re still here and we’re doing great” eventu.

Zebraliśmy się jako zespół, bez pitchowania i deadline’ów w tle (przynajmniej oficjalnie), za to z jedzeniem, które natychmiast obniża poziom formalności o jakieś 80%. I nagle okazało się, że 12 lat można streścić nie w prezentacji, tylko w zdaniach zaczynających się od: „pamiętasz jak…”.

12 lat zmian i jednej stałej rzeczy

Zaczynaliśmy w czasie, kiedy wiele rzeczy robiło się bardziej intuicyjnie niż systemowo. Briefy miały więcej znaków zapytania niż odpowiedzi, a „szybka kampania” oznaczała po prostu, że trzeba znaleźć sposób, żeby dowieźć ją na wczoraj i jeszcze mieć z tego sensowny efekt.

Przez 12 lat zmieniło się właściwie wszystko: narzędzia, platformy, tempo pracy, oczekiwania klientów i nasze własne standardy. Jedna rzecz została niezmienna: to, że nadal chcemy robić rzeczy lepiej. 

Święto o ludziach, którzy tworzą You’re Welcome

Ten dzień bardzo szybko przestał być o podsumowaniach. Bardziej o ludziach i o tym, jak to się wszystko dzieje na co dzień. O osobach, które dołączyły lata temu i po prostu weszły w rytm pracy, bez większych deklaracji. O tych, którzy w pewnym momencie zmienili rolę i naturalnie szli w stronę nowych rzeczy, bo tak się ułożyło.

O projektach, które trzeba było domykać szybko, bez długich narad. I o sytuacjach, w których ktoś mówił „biorę to na siebie” i rzeczywiście brał, bez dodatkowych pytań, po prostu robiąc robotę wtedy, kiedy było trzeba.

Nie ma w tym nic spektakularnego na papierze. Ale dokładnie z tego składa się codzienność tej pracy.

Zdjęcia i to, czego na nich nigdy nie widać 

Był też fotograf, który dokumentował nas w zwykłym trybie: bez ustawiania, bez pozowania, bez wersji „na zdjęcia”. Pomiędzy jedzeniem a śmiechem, pomiędzy rozmową o pracy a rozmową, która dawno przestała być tylko o pracy. I dobrze.

A 12 lat później możemy powiedzieć jedno: to nie jest historia rozwoju agencji. To historia zespołu, który przez 12 lat dalej pracuje razem, mimo zmian, presji, deadline’ów i wszystkich urgentów, które w tej branży są stałym elementem pracy.

Dziś jesteśmy dokładnie w miejscu, w którym chcieliśmy być kiedyś — tylko bardziej świadomi, że nie ma jednego miejsca docelowego. Jest proces, tempo i konsekwencja. I jest zespół, który wie, co robi. A reszta? Reszta nadal się dzieje.

I na szczęście nadal lubimy się spotykać nie tylko na callach.

Agnieszka Kulinkowska

Zobacz więcej