Są takie spotkania, które formalnie są śniadaniem zespołu, a w praktyce kończą się jako mały przegląd życia. Tak było tym razem w Atelier Sopot. Było nas dziesięcioro i był to pierwszy moment od dawna, kiedy udało się usiąść razem przy jednym stole, bez ekranów, wideokonferencji i pośpiechu.
Dołączył do nas Krzysiek, nasz nowy New Business Manager. Choć na co dzień pracuje z Poznania, specjalnie przyjechał na spotkanie. W naszej agencji będzie odpowiadał za pozyskiwanie nowych klientów i rozwijanie długofalowych relacji biznesowych. To doświadczony sprzedażowiec z 16-letnim stażem, który przez lata realizował projekty eventowo-multimedialne dla największych polskich i międzynarodowych marek. Prywatnie jest miłośnikiem speedwaya, darta, dobrego rocka i jazzu oraz odkrywania Polski. Krótko mówiąc, facet-orkiestra (rockowa).
Od naszego poprzedniego śniadania w Olivia Garden wydarzyło się więcej, niż dałoby się zamknąć w jednym zdaniu, więc rozmowy naturalnie potoczyły się w wielu kierunkach.
Julia jest już po ślubie i coraz częściej pojawia się na callach z Sycylii. To, co jeszcze niedawno brzmiało jak wakacyjna ciekawostka, dziś staje się po prostu częścią naszej codzienności. Klaudia przyszła z Megi, nowym psiakiem, który błyskawicznie awansował do roli pełnoprawnego członka zespołu przy stole. Ania wróciła z urlopu i – jak to zwykle bywa – od razu wskoczyła w wir projektów. Aga szykuje się do wyjazdu na obóz buddyjski, który współorganizuje. Majk i Marika zdążyli już wrócić z górskiego resetu, przywożąc ze sobą spokój, dobrą energię i kilka opowieści z górskich szlaków. Po krótkim urlopie wróciła również Paulina, od razu wprowadzając wakacyjny klimat i temat nieformalnych porównań, kto złapał najwięcej słońca
Bart nie mógł być z nami, ale jego najnowszy koncept kreatywny i tak przewijał się w rozmowach, więc w pewnym sensie również był obecny.
Pogadaliśmy naturalnie też o pracy. Choć kalendarz podpowiada sezon urlopowy, u nas tempo wcale nie zwalnia. Coraz wyraźniej widać, że druga połowa roku zapowiada się intensywnie – rozmawialiśmy o nowych projektach, kolejnych pomysłach, trwających przetargach i kierunkach rozwoju. Zespół stale się powiększa, pojawiają się nowe kompetencje, a wspólne śniadanie było dobrą okazją, żeby na chwilę zatrzymać się i zobaczyć, jak wiele wydarzyło się przez ostatnie miesiące.
Marcin w pewnym momencie przestał pytać o kolejne spotkania, a zaczął je po prostu planować.
Towarzyszył nam fotograf, który uwiecznił to spotkanie na kliszach. Oby takich poranków było więcej.













